U mnie w Skawinie, moim rodzinnym mieście raz na jakiś czas odbywają się wielkie zawody sportowe, które mają niestandardowy charakter. Przede wszystkim są one przeznaczone dla osób dorosłych, sprawnych fizycznie, którzy chcą się sprawdzić pod względem kondycji i psychiki. Jest to tak zwany ekstremalny tor przeszkód. Jako, że jestem kobietą długo zastanawiałam się nad ty,m, czy zapisać się na takie zajęcia. Postanowiłam jednak sprawdzić siebie i wziąć udział w tych zawodach.

Skakała i przechodziłam przez ogrodzenia siatkowe

ogrodzenia siatkowe w SkawinieBiorąc udział w takiej imprezie postanowiłam bardzo dobrze się do tego przygotować. Nie chciałam być ostatnia na mecie lub odpaść przy pierwszej przeszkodzie. Wiedziałam, że największy problem sprawi mi skakanie przez płoty,, dlatego też postanowiłam potrenować w tym zakresie. U mnie na dzielnicy są domki jednorodzinne. Działak przy działce. Postanowiłam, że wieczorem spróbuję się sprawdzić i będę skakać przez ogrodzenia siatkowe w Skawinie! Oczywiście musiałam to zrobić dyskretnie, tak aby nikt mnie nie zauważył, bo jeszcze ktoś pomyśli, że włamuję się do kogoś na posesję. Skacząc przez ogrodzenia musiałam również zwrócić uwagę na psy.  Nie chciałam być pogryziona, chociaż dodawało to odrobiny adrenaliny, która sprawiła, że nabrałam znacznej energii. Kiedy zrobiło się ciemno postanowiłam rozpocząć mój trening. Zaczęłam więc biec wzdłuż ogródków moich sąsiadów co chwilę przeskakując przez płoty. Każde ogrodzenie było inne. Te, które były wyższe sprawiały największa trudność, ale mimo to udało mi się pokonywać przeszkody. Najłatwiej było przechodzić przez ogrodzenia siatkowe, które miały szpary idealnie dopasowane do mojej stopy. Oprócz tego były również inne ogrodzenia, które musiałam pokonać. Najgorsze były te z ostrymi zakończeniami, ale szukając rozwiązania przeskakiwałam przez słupki betonowe. Ten trening dał mi dużo, bo przynajmniej wiedziałam, że jestem w stanie pokonać każdą przeszkodę. Ogrodzenia moich sąsiadów były moim narzędziem do treningu. Na szczęście nikt nie zauważył tego, jak ja to robię.

Teraz już wiem, że skakanie przez ogrodzenia sąsiadów to była naprawdę prosta sprawa, bo podczas zawodów wcale nie było tak prosto. To nie były zwykłe ogrodzenia, ale znacznie trudniejsze przedmioty, które trzeba było pokonać. Wyobrażałam sobie wtedy, że jest to tylko zwykły płot sąsiada i to mi właśnie dodało wiele sił. Byłam zadowolona z moich wyników. Nie byłam ostatnia na mecie, a dziesiąta od przodu. Jak na taką osobę jak ja, to ogromny sukces.