Będąc czyimś przełożonym należy się liczyć z tym, że czasami może zaistnieć konieczność przeprowadzenia z pracownikiem trudnej, dyscyplinującej rozmowy. Niestety, ale jest to czasami koniecznością. Nie można moim zdaniem delikwenta od razu zwolnić, nie dając mu najpierw możliwości poprawy swojego zachowania, czy wyników w pracy. Każdy zasługuje na drugą szansę. Sądzę, że dużo osób może się zgodzić z tym. Przykładowych rozmów, tych takich dyscyplinujących pracownika, na moim koncie jest co najmniej kilkadziesiąt.

Pracownik dyscyplina i rozmowa o tym

rozmowa dyscyplinująca - przykładMój staż pracy na stanowisku kierowniczym jest dosyć spory. Z tego też powodu mogę się pochwalić doświadczeniem, oraz ewentualnie coś doradzić w temacie przeprowadzania podobnych rozmów. Owszem, raz zdarzyło mi się nawet delikwenta zwolnić bez rozmowy, ponieważ pracownik nie stawił się w pracy i w zasadzie to nie wiem co się z nim stało. Później się wszystko wyjaśniło oczywiście, jednak współpracy już nie było. Tak więc  rozmowa dyscyplinująca – przykład powinna zostać przeprowadzona niezwłocznie po zbadaniu źródła problemu. Kiedyś zaprosiłam jednego pracownika na wyjaśnienie sytuacji. W ostatnich miesiącach ewidentnie jego wyniki w pracy spadły i została mi przekazana informacja, że pracownik ten w ogóle nie przykłada się do swoich obowiązków. Na rozmowie sam pracownik to potwierdził, więc cała reszta była tylko formalnością. Uzgodniliśmy termin, do którego jego wyniki muszą być poprawione. Jeżeli tak się nie stanie, niestety, ale zmuszona byłam w takim momencie go zwolnić. Przyznam szczerze, że to była jedna z łatwiejszych rozmów, które przyszło mi przeprowadzić. Do pracownika pamiętam dotarło wszystko elegancko. Wyniki w pracy zostały poprawione jeszcze  w tym samym kwartale i w zasadzie byłam zadowolona z jego pracy. Co ciekawsze tak już zostało. Chyba niektórym bardzo zależało na stanowisku, skoro do serca zostały przyjęte moje słowa. Cieszył mnie fakt, że jako przełożony miałam taki posłuch wśród moich ludzi. Cieszyłam, się również, że takich mam mądrych pracowników, z którymi wystarczy raz porozmawiać bez emocji i stresu, a oni zrozumieją co robili źle i będą chcieli to naprawić.

Naprawdę tacy ludzie to skarby rzadko zdarzające się w naturze. Ale tak jak wcześniej wspomniałam, to była łatwa rozmowa. Na innych stanowiskach, w innych firmach nie było już tak łatwo niestety. No ale to już jest opowieść na inne sytuacje. Uważam, że sam fakt, kiedy należy pracownika pouczyć przy rozmowie dyscyplinującej należy do mało przyjemnych jak i dla pracodawcy, tak i dla pracownika.