PoPolsku
Science Park Eindhoven 5644
5692 EN Son en Breugel
Netherlands
tel. 040/267 68 16
+31 615 668 202
gg: 13567327
(pn-pt w godz. 9-17)

www.popolsku.nl


Home in Holland - chcesz kupić dom lub mieszkania

REKLAMA

REKLAMA

www.tax.nl - odzyskaj swój podatek

REKLAMA

Callfree.be

REKLAMA

REKLAMA

 

REKLAMA

Polacy z okręgu Centre i ich przyjaciele

BEZ GRANIC > Belgię można odkrywać na różne sposoby. Do zdobycia są niezbyt wysokie góry, malownicze i wygodne, lub morze – jak morze. Belgię odkrywać można także, szukając głęboko zakopanych polskich korzeni.

„Polacy są tu niemal od stu lat” – mówi Alexandre Kozłowski, jeden z twórców stowarzyszenia Les Polonais du Centre. Niektórzy z nich zapomnieli o swoim dziedzictwie. Nie mówią po polsku, część z nich nosi belgijsko brzmiące nazwiska. Po ich polskich przodkach, którzy przyjeżdżali tu pracować w kopalniach, nie ma ani śladu.

Zapomnianych Polonusów za pomocą stworzonego przez siebie Instytutu Badań Polonijnych tropią członkowie stowarzyszenia z Centre. Jest to praca żmudna, ale przynosząca efekty. Zbierają zdjęcia, których nikt już nie ogląda, szperają w kopalnianych archiwach – wszystko po to, żeby obudzić pamięć i podtrzymać rozpływające się dziedzictwo. „Kiedyś zapewne ktoś się po to zgłosi, jakiś naukowiec. Będzie miał do dyspozycji spory kawał polskiej historii w Belgii” – mówi Alexandre Kozłowski. Taka wiedza ma także wymiar praktyczny. Spotykamy Polaków w urzędach, w biznesie, w polityce. „Odkurzeni”, często chętnie się angażują, choćby na małą skalę, w polskie przedsięwzięcia. Ot, choćby pójdą na imprezę, posłuchają muzyki czy pierwszy raz w życiu odwiedzą ojczyznę pradziadów.

Członkowie stowarzyszenia z Centre pielęgnują ideę spotkania. Polacy mają się według nich poznawać, wzbogacać swoją wiedzę o sobie samych i kraju, z którego przyjechali ich przodkowie. Historia jest ważna, ale najważniejszy jest kontakt i budowanie wspólnoty. „Za sto lat znikną pewnie drobne konflikty, które drążą nasz polonijny światek. Wcześniej jednak dobrze byłoby stać się mocną, dobrze zorganizowaną mniejszością” – mówi Andre Kozłowski.

Rozmowa

„Chcemy, żeby zaiskrzyło między polonijnymi organizacjami, żeby panowała w tym środowisku zgoda i istniała chęć współpracy” - mówi w rozmowie z Maciejem Hilarowiczem Alexandre Kozłowski, współtwórca szkoły szermierki, którą przez 25 lat prowadził wraz z Polakami regionu Centre, współtwórca stowarzyszenia Les Polonais du Centre, działacz polonijny, artysta.

Proszę opowiedzieć, kim są ludzie tworzący Wasze stowarzyszenie.

– Powiem najpierw o miejscu, w którym się znajdujemy. Jest to zagłębie górnicze, które się zaczyna w Pas-de-Calais i ciągnie się aż do Zagłębia Ruhry w Niemczech. Ten wielki pas kopalniany biegnie oczywiście przez całą Belgię. Od samego zresztą początku górnicy w tym pasie kopalń przemieszczali się, zmieniając pracę. Z Niemiec do Belgii, z Belgii do Francji, z Francji z powrotem do Belgii itd. Polacy pojawili się w Belgii na pewno już w 1911 roku. Później, wraz z rozwojem tutejszych kopalń, ściągano następnych Polaków, fachowców, m.in. z Niemiec. To nasi przodkowie. My jesteśmy już czwartym, a czasem i piątym pokoleniem zamieszkującym Belgię. Oni tworzyli życie polonijne w tym regionie. Po I wojnie światowej Belgia ściągała do swoich kopalń Polaków z Polski. Znaczny w tym udział mieli tutejsi górnicy polskiego pochodzenia. Zwykle wyglądało to tak, że do pracy przyjeżdżał najpierw mężczyzna, a kilka miesięcy później żona z dziećmi. Po II wojnie światowej w Belgii pojawiła się kolejna fala emigrantów – Polaków z Niemiec. Właśnie wtedy przyjechali do Belgii moi rodzice. Kiedyś tu była szkoła, czynna w czwartek i w sobotę. Chcemy teraz tę tradycję odświeżyć i stworzyć polską szkołę. Wiem, że nawet jeśli w pierwszym roku będzie tylko jeden uczeń, to potem będzie drugi i trzeci itd. Zaczniemy z dorosłymi. Oni coraz częściej jeżdżą do Polski i muszą się jakoś tam porozumiewać.
Jesteśmy zaangażowani w działalność polonijną właściwie od dziecka, np. prezes naszego stowarzyszenia tańczyła w zespole polonijnym do 18. roku życia.

Czym zajmujecie się jako stowarzyszenie?

– Wyszukujemy mieszkających w okolicy Polaków. Staramy się ich informować, co się dzieje w polskiej wspólnocie, gdzie mogą spotkać innych Polaków, gdzie pójść się po polsku zabawić, zjeść, posłuchać muzyki. Jesteśmy dumni z naszego bloga. Początkowo cieszyliśmy się, jak wchodziło tam kilkanaście osób. Dziś mamy setki tysięcy wizyt. Z całego świata, wiele z Belgii. Osiągnęliśmy to w ciągu dwóch lat jego istnienia w sieci. Używamy też Facebooka. To cenne narzędzie do kontaktu z rodakami. Dziś właśnie napisał do nas młody człowiek z Francji, wyrażając ochotę na współpracę, opowiadając o tym, że w jego środowisku jest dużo Polaków, których trzeba zebrać, i że on się tym chętnie zajmie.
Jako stowarzyszeniu zależy nam na tym, żeby Polacy poznali się lepiej między sobą. Chcemy, żeby zaiskrzyło między polonijnymi organizacjami, żeby panowała w tym środowisku zgoda i istniała chęć współpracy. Chcielibyśmy też, żeby Polacy, którzy mieszkają np. w Brukseli, wiedzieli, że tu, na prowincji w Centre, Polacy mieszkają od niemal 100 lat.

A jak to wygląda w praktyce?

– Żeby przekonać ludzi do uczestnictwa, namawiamy ich do zabawy. Organizujemy imprezy, jest tradycyjne jedzenie i napitki. Namawiamy ich też do tańca i śpiewu. Oprócz tego organizujemy wycieczki do Polski. Wielu z tutejszych Polaków żyje jeszcze stereotypami o Polsce zacofanej i niebezpiecznej. W ten sposób, tworząc wspólnotę, stajemy się podobni do innych mniejszości – Włochów, Hiszpanów czy Marokańczyków. Mam wrażenie, że przez to, iż jesteśmy taką bardziej widoczną grupą, mamy więcej szacunku niż kiedyś.

Czy zajmujecie się też polityką?

– Polacy raczej nie są zbyt aktywni politycznie w Belgii. Jako że prowadzimy nasze poszukiwania polskich korzeni w tej okolicy, mamy wiedzę o tym, że np. w Liège burmistrzem jest osoba polskiego pochodzenia. Jest to jednak dość rzadkie.

Czyli zdecydowanie bliżej wam do kultury.

– Mieliśmy sporo szczęścia, ponieważ tuż po zamknięciu kopalni, w latach 70. ubiegłego wieku, kiedy polska wspólnota się nieco rozpierzchła, powstał zespół Spotkanie. Ośmiu na dziesięciu członków tego zespołu to Polacy, choć wielu z nich po polsku nie mówi. Są też wśród nas tacy, którzy mimo że po polsku nie mówią, a w Polsce pierwszy raz byli po osiemdziesiątce – są Polakami. Słuchamy polskiej muzyki. Jest to taki specjalny, polonijny styl muzyki stworzony przez emigrantów. Taka muzyka jest np. specyficznie belgijska, może też być amerykańska albo francuska. My ten styl grania preferujemy na naszych imprezach, wybieramy więc tych, którzy potrafią go uprawiać. Ludzie chcą tego słuchać, to jakoś szczególnie do nich trafia. Zdarza się także, że niektóre zespoły polonijne, we Francji, w Niemczech czy w Stanach Zjednoczonych, grają tamtejszą muzykę tradycyjną, śpiewając jednak po polsku. Chcemy się lepiej poznać z Polonią spoza naszego regionu. Jesteśmy pewni, że jak się wzajemnie lepiej poznamy, to będziemy się spotykać częściej, a dzięki temu polska wspólnota w Belgii zyska.

01.29.10 Maciej Hilarowicz

Brak komentarzy. Twój może być pierwszy!

Autor:

Prosimy o nieużywanie HTML ani BBcode. Komentarze wulgarne, obraźliwe lub reklamowe będą usuwane.

< Powrót

 
ING -  www.ing.nl/polski

REKLAMA

Otto -  www.ottoworkforce.eu

REKLAMA

REKLAMA

Witamy!

Witamy w serwisie PoPolsku, bezpłatnej gazety dla Was - Polaków mieszkających i pracujących w Holandii i Belgii.
Więcej >

Welkom!

Welkom bij PoPolsku,
de Poolse krant&portaal. Een uniek initiatief in de mediawereld.
Meer >

Archiwum

Zobacz wszystkie >

(c) PoPolsku 2007-2008 - Hosted by greenflash