Żeglarstwem zarazili mnie znajomi. Jest to choroba w większości przypadków nieuleczalna, wymagająca stałego obcowania z morzem i wiatrem, ewentualnie jeziorami. Kiedy się raz poczuje smak słonej bryzy i trzeszczący pokład pod stopami, nic i nigdy więcej nie nakłoni człowieka do stacjonarnych wakacji „all inclusive”. Choć niektóre rejsy mogą takie wakacje przypominać.

Lodówka obowiązkowym wyposażeniem jachtu w tropikach

lodówka jachtowa

Nawet największy miłośnik żeglarstwa nie zawsze może wszystko rzucić i popłynąć na morze. Taki rejs ma sens tylko wtedy kiedy trwa co najmniej tydzień. Idealny trwa miesiąc albo dwa i nie ma najlepszego miejsca na świecie do żeglowania. Każdy zakątek naszej planety pokryty morzem czy oceanem, bez względu na szerokość geograficzną ma swoje zalety i wady i tylko prawdziwy zapaleniec potrafi je wszystkie docenić lub sobie z nimi poradzić. Ja zdecydowanie wolę ciepły klimat choć przyznaję, że wyprawy na zimne morza również były niezwykłe. Jednak jeżeli muszą wybrać to raczej skłaniam się ku cieplejszym kierunkom jak Grecja, Karaiby czy Seszele. To właśnie na Seszelach odbyłam swój chrzest morski. Absolutnym zaskoczeniem była dla mnie temperatura. Spodziewałam się, że będzie gorąco ale nie sądziłam, że aż tak. W ciągu dwóch tygodni temperatura ani razu nie spadła poniżej trzydziestu dwóch stopni Celsjusza. Wilgotność powietrza była tak wysoka, że miało się wrażenie oddychania przez mokrą szmatę. Nawet noc nie przynosiła ukojenia a jedynie trochę odpoczynku od palących promieni słonecznych. Wtedy po raz pierwszy spotkałam się z lodówką na jachcie. Pływając po mazurach nawet nie przyszłoby mi do głowy, żeby zabierać na łódkę tego rodzaju sprzęt. Jednak w tropikalnym klimacie seszelskich wysp okazała się nieoceniona. Wszystkie owoce i warzywa w takiej temperaturze psuły się niemal na naszych oczach, nie wspominając nawet o produktach mlecznych jak jogurty czy sery. Lodówka jachtowa zapewniała nam urozmaicone i świeże posiłki, co w warunkach morskich ma nie małe znaczenie. Problemy żołądkowe są ostatnią rzeczą jakiej potrzebuje załoga jachtu. W tak wysokich temperaturach dobrze jest też schładzać nieco napoje, które w niższej temperaturze znacznie lepiej smakują i gaszą pragnienie.

Nasza lodówka była całkiem spora, ładowana od góry co nieco utrudniało wydobywanie z niej żywności ale nikt nie narzekał ciesząc się, że w ogóle jest. Dowiedziałam się natomiast, że takie lodówki występują również w wersjach otwieranych z przodu, tak jak te klasyczne domowe. Występują w różnych rozmiarach i formach, również takich które można umieścić na małym jachcie.